Nie ma obiektywnej pamięci.Nic takiego nie istnieje. Ryszard Kapuściński.
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Kategorie: Wszystkie | stylizacje
RSS
niedziela, 29 stycznia 2012

20:58, anne_27
Link Dodaj komentarz »

 

20:33, anne_27
Link Dodaj komentarz »

 

jestem pełna wdzięczności, że jestem, że siedziałam na tej zielonej macie, że była cisza, że jest słońce, że fortepian posiada dżwięk o największym nasyceniu, że nie dzisiaj to odkryłam ale ponownie doświadczyłam, że lubię dzwięk fortepianu i wiele innych jak dzwięk wdychanego i wydychanego powietrza, że koty siadają na macie i patrzą przed siebie w bezruchu.

jest jakaś intymność poza słowami zupełnie.

 

10:30, anne_27
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 stycznia 2012

ściągnęłam czarną kurtkę, powiesiłam ją na wieszaku, zsunęłam buty i poruszałam palcami stóp po raz pierwszy od dwunastu godzin, przeszłam do czytelni skąd przeniosłam komputer do kuchni, usiadłam na brzegu krzesła, zalogowałam się.

wróciłam od Leny.

 

[Filip od dwóch dni mówi o ACTA, zwłaszcza wieczorem, - nic nie rozumiesz - mówi do mnie, teraz - skąd znasz Lenę? - pyta widząc brak zainteresowania z mojej strony czym innym.]

wróciłam od Leny, która mówi - to się nie skończy do czasu kiedy nie przestanę kochać. 

z tej rzeki się nie wychodzi - myślę, ale nie mówię - można się zmusić do myślenia, że w niej się nie jest, ale to jest tylko udawanie. nic nie mówię, bo to rzecz natury skomplikowanej zwłaszcza, że w naturę wmotane są wspólne dzieci i udawanie, różne udawanie.

 

świat, w którym nie chciałoby się udawać, ale się udaje.

świat, w którym chce się udawać, a więc się udaje.

świat, w którym chciałaby się udawać, ale się wymięka.

 

 

 

... to jest teatr a teatr jest po to aby wszystko było inne niż dotąd aby iść do domu w zamyśleniu zachwycie i już zawsze odtąd księżyc w misce widzieć...

 

 


 

 

21:47, anne_27
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 stycznia 2012

 

rozmawiam z bratem, mówimy i czuję, że tych kurtyn nie ma. kiedy z nim rozmawiam i kiedy jesteśmy sami nie ma kurtyn i nie ma aktorów i wtedy czuję się bezpiecznie mamy to samo nazwisko rośniemy w tych samych pokojach różni nas tylko to, że ja się rodzę wtedy kiedy on już potrafi przewinąć pieluszkę.

 

myślę o Laurze, myślę w ogóle o całym tym trójkącie, nie żebym była czymkolwiek porażona nie żebym była zdegustowana nie żeby coś mnie wytrąciło z równowagi, myślę tylko o tym dlaczego forteca kłamstwa została skierowana przeciwko lepiance z gliny zwanej prawdą - i oj zawiało egzaltacją; myślę dlaczego ma prostej prawdy, że jest bardziej zrozumiale, bardziej do przyjęcia, kiedy jest prawdziwe, bo wtedy nikt nikogo nie pozbawia godności, wszyscy są równi, fałsz odbiera godność, fałsz zwany udawaniem (życia). i tu chyba nie ma znaczenia gotowość.

myślę dlaczego - jak zawsze jak zwykle, bo to tamto, bo siamto, bo on ona jej dziecko, jej dzieci, jego dziecko albo dzieci, jej dom albo domy, jego samochody albo samochód, jej znajomi, jego przyjaciele albo przyjaciel, bo oni widzieli, bo one nie widziały, bo się przydarzyło zleciało jak grom, bo za dużo pieniędzy albo za mało, bo kredyt umowa kupna  akt notarialny, dlatego. życie składające się z usług i porywów serca.

 wiek niewinności nadal trwa, zmieniły się tylko granice.

 

 

 

20:51, anne_27
Link Dodaj komentarz »

 

siedzę na sofie przede mną szyba za szybą krople za kroplami konary raz poraz przechylające się w prawą stronę w konarach wiatr w wietrze nadzieja albo brak. 

16:20, anne_27
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 stycznia 2012

Babcia dzisiaj w kiepskiej formie. Nie byłam u niej wczoraj a opiekunki nie podały jej leków. W zadyszce mówi mi, że ma dość i nie będzie jadła żadnych leków, ale flaczki zje.

 

Odmawia zjedzenia flaczków zupełnie tak jak ja odmawiam, kiedy czuję szantaż. Rzuca łyżką zupełnie tak ja i mówi żebym sobie poszła, zupełnie tak jak ja. 

 

Nie proszę ją żeby pozwoliła mi zostać. Ponieważ jesteśmy dość podobne proponuję jej żeby zjadła tabletki dla własnego dobra. Bierze do ręki fiolkę wysypuje wszystkie, ogląda każdą po kolei, odkłada jedną małą przepołowioną, zjada pozostałe kwitując - tej nie zjem, bo wiesz co - głową wskazuje na drzwi od toalety.

 

Odpowiada na pytanie, że nigdy nie była zakochana i nie wie co to motyle w brzuchu, o tym czy się dzieci planuje czy nie, nigdy, z żadnym ze swoich mężczyzn nie rozmawiała i jest wyraznie zawstydzona; za ojca mojego ojca wyszła, bo jej kazano, drugi bardzo chciał, żeby była jego żoną a dzięki trzeciemu zmieniła nazwisko po drugim, bo nigdy jej się nie podobało. Zastanawiam się czy szczegół w moim życiu też ma znaczenie.

 

 

Jestem w sobotę - mówię wychodząc. 

Może wcześniej - odpowiada.

Przecież mogę umrzeć w tygodniu - kończy.

21:33, anne_27
Link Dodaj komentarz »

 

widzę, siedzi przede mną patrzy w okno zbiera to, co widzi w słowa, mówi do mnie, nie słyszę jego słów, widzę tylko jak siedzi i jak się przypatrujemy - ja jemu a on światu, patrzymy jak uciekają chmury.

o i taki obraz, który się nie skończył ani nie zaczął wczoraj ani dziś. trwa.

10:31, anne_27
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 stycznia 2012

zawsze muszę minąć ten las z konarami wyciągającymi się w górę i wtedy dopiero wchodzę w coś, co mnie oddziela.

 

mam w domu +dwoje dzieci, które jeszcze nie śpią, nie zastrzelę się, ale jestem bardzo nerwowa.

 

z rozmowy, którą mimo-podsłuchuję okazuje się, że oni też nie są razem, kto jest razem i co to znaczy być razem, tak myślę leżąc i słuchając mimo-, o byciu razem nie mam pojęcia. Kasia mówi, że może jednak ona pozbyła się obciążenia.

A. odmawia z nim rozmowy. dzwoni i dziękuje mi za siłę, ale ja się nie czuję, nie mówiłam nic poza - nie chciej chcieć.

 

to są armaty, to, co ludzie wytaczają przeciwko sobie wtedy, kiedy nie łączy już ich ani seks, który pozostał albo nie pozostał ostatni, ani wspomnienia ani kolorowe pocztówki ani Mieszko ani Bolesław ani krzesła ani wyobrażenia przyszłości, które wczoraj były prawdziwe, ani żaden ekspres do kawy kupiony wspólnie, żeby kawa smakowała, tu, jak nigdzie indziej, jakby nie można było niczego ocalić, jakby nie było żadnej wspólnej dobrej myśli, jakby ta kawa była słona albo ostra jak pepperoni.

 

pisze to ta, która na prawym udzie ma bliznę od szkła, które wbiło się w jej skórę, wtedy, kiedy ktoś nie miał pewności co do jej uczuć.

 

+2 nie zamknęły pokoju. Filo zamknął, na niego zawsze mogę liczyć.

 

rzeczywiście, nie mam pojęcia o tym, gdzie stawia się przecinki.

a świat dzieje się w przecinkach, tego jak niczego jestem pewna.

 

 

00:14, anne_27
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 stycznia 2012

Ewa: Ale wiesz co jest najlepsze po jodze?

?

Ewa: Papierosek.

10:42, anne_27
Link Komentarze (2) »
środa, 11 stycznia 2012

 

codziennie o jedną sekwencję Surya Namaskara więcej - dzisiaj sześć. jutro siedem.

oddech regularny, ruch płynny. 

zapadam się. 

nie ma nic poza piękną pustką.

 

 

 

21:15, anne_27
Link Komentarze (1) »
piątek, 06 stycznia 2012



26 sierpnia

Świat się kurczy, jak ciemne fatum, los, przeznaczenie słyszę to zdanie, które kołacze mi się po głowie. Świat się kurczy w utraconych  nadziejach, świat się kurczy w poszukiwaniu przyjaciół czy braterskości. Nawet ta grecka świątynia w  miejscu, gdzie słońce nie oszczędza nikogo, żadnego żywego stworzenia o tym przekonuje, że nadzieje bywają palone słońcem tak intensywnie, ze stają się już tylko i aż muzeum. Będę czekała na swój czas patrząc na świat, który będzie mijał mnie znieruchomiały, tak jak to wzgórze, które teraz mam przed oczami, na którym z trudem dostrzegam równo posadzony niegdyś w rzędach oliwny gaj i drzewa, które tam wyrosły, bo miały tam wyrosnąć. 

Jeśli cel to przypadek - to przypadek mnie pociąga ale tak, że nie zwracam uwagi na cel. Przypadek to piękno, to zapatrzenie od którego nie można się uwolnić i które nie ma nic z rzeczy jakie wiążą człowieka ze światem. Cel jest jakiś za bardzo ludzki.

11:33, anne_27
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35